3 ŻYWIOŁY: Festiwal podróżników w Bolkowie!

Z nami to już chyba tak jest: ciągle coś się dzieje i coś się zmienia i nigdy nie można być niczego pewnym… Tak samo miało być z naszym wyjazdem do Bolkowa na 3 Żywioły. Początkowo tylko chcieliśmy jechać, i ok – bez ciśnienia, będziemy mogli, to pojedziemy, jak nie to trudno – nauczyliśmy się rezygnować z wielu rzeczy, więc jedna w tą czy tą nie robi różnicy. Zbliżała się końcówka sierpnia, a z nią jednocześnie festiwal. Ok, tydzień wcześniej stwierdziliśmy, że plan festiwalu jest tak interesujący, że pojedziemy. Zaczęliśmy małe przygotowania, ale powoli. Aż do wtorku, czyli 3 dni przed imprezą. Tego to właśnie dnia Hania bawiąc się z Jakubem tak nieszczęśliwie upadła, że podejrzewaliśmy złamanie ręki. Szybki opatrunek usztywniający przedramię i jazda do szpitala dziecięcego. Jakuba podrzuciliśmy po sąsiedzku zamieszkałym dobrym znajomym, a sami zajęliśmy się Hanką. Po przebojach w szpitalu (łącznie 4 zdjęciach RTG, lataniem z dzieckiem na rękach między 3 piętrem a parterem 3 razy, bo nas źle poinformowano…), okazało się że złamania nie ma, ale na wszelki wypadek  rękę trzeba wstawić w szynę gipsową na 7 dni. Nasz wyjazd wisiał na włosku. Następnego dnia stwierdziliśmy, że Hani jest zbyt ciężko i wyjazd z nią nie wchodzi w grę: budzi się w nocy chcąc się przekręcić, ma w końcu unieruchomioną całą rękę – od palców po ramię – a przy tym nie jest to dla niej nic nie znaczący ciężar, mimo że z pełnym gipsem porównać się nie da!


W tym momencie przyszli nam na ratunek rodzice 🙂
Już nie pierwszy raz się przydarzyło, że ktoś ratuje nas z różnych opresji, całkowicie bez żadnych naszych ingerencji – sprawy się dzieją! Tak lubimy to 🙂
Więc dobrze – w końcu nie była to jednak łatwa decyzja – jechać bez dzieci, czy nie jechać wcale? Mimo wszystko stwierdziliśmy że warto jechać – w końcu taki czas tylko dla nas też nam się należy, a w czasie zapracowanego tygodnia nie zawsze jest na to czas, więc skorzystamy!

W czasie drogi na jednym z postojów w Wielkopolsce spotkaliśmy uczestników 90 rajdu pojazdów zabytkowych – piękne maszyny! Oprócz tego droga przebiegła bez zakłóceń, a na miejsce dotarliśmy bez większych problemów :).

Już pierwszego dnia pokazów wiedzieliśmy, że podjęliśmy właściwą decyzję! Najbardziej podobały nam się pokazy Dominika Szmajdy i Pawła Graczyka, odpowiednio o wyprawie rowerowej na Ural i o spotkaniach z wieloma narodowościami Bliskiego Wschodu. Późnym wieczorem pierwsza odsłona „Festiwalu Filmów Świata Trzy Żywioły”
Warty polecenia krótki, bo półgodzinny film o podróżowaniu za darmo!

YouTube Preview Image

Drugi dzień też obfitował w ciekawe spotkania i prelekcje. Mogliśmy na przykład wraz z Dominikiem Wieczorkiewiczem kupić sobie żonę w Turkestanie, albo dla tych którzy nie mają rozeznania w swym powołaniu poszukać go w Ghanie, zwiedzając misję wraz z Kamilem Sycem.

Czas przeznaczony na ognisko wykorzystaliśmy aby zwiedzać okolice, ze szczególnym naciskiem na Zamek Książ, ale o tym w osobnym wpisie 😉

Wieczorkiem warte uwagi szczególnie dwa pokazy:
Ania Jaklewicz, która opowiadała o Chińskiej prowincji… wielu prowincjach… w sensie małych wioskach 😉 Oraz pokaz Małgosi Szumskiej, który naprawdę nam się spodobał, nie tylko ze względu na tematykę, ale też i na sposób przedstawienia swojej historii! „Małga” opowiadała o podróży na wschód, czyli Sybir, Kazachstan i Rosja :). Bardzo późnym wieczorem pokazy filmów. Na uwagę zasługiwał „Z wizytą u innego”  – może i nie z tych „łatwych fajnych i przyjemnych”, ale poruszający ciekawego tematu turystyki i turystów vs. „lokersów”, czyli ludności zamiejscowej (tudzież po prostu autochtonów).

 

 

W czasie festiwalu znaleźliśmy oczywiście chwilkę, aby poobcować z przyrodą! Śniadania (dla większości pewnie stosowniejszą nazwą było by drugie śniadanie, albo nawet obiad) jedliśmy gdzieś z boku, za miasteczkiem, gdzie cisza i spokój.

 

Z Bolkowa na pewno wracaliśmy naładowani opowieściami o dalekich krajach, do których aż chce się jechać.

Na koniec jeszcze kilka fotek Bolkowa i tego co się działo wokoło:

2 Thoughts on “3 ŻYWIOŁY: Festiwal podróżników w Bolkowie!

  1. Andrzej on 19 września 2013 at 06:04 said:

    Cześć,

    Uderzyło mnie jedno zdanie z Waszego tekstu: Warty polecenia krótki, bo półgodzinny film o podróżowaniu za darmo!

    Na prawdę uważacie, że da się podróżować za darmo? Oglądnąłem ten film i trochę się dziwię, że puszczono go na 3Ż. Wg mnie sprzedaje on na siłę dorabianą ideologię o podróżowaniu za darmo. No i tytuł – podróż za jeden uśmiech – coś takiego tylko w bajkach lub dla licealistów, którzy marzą o dalekich podróżach, a muszą siedzieć w klasie.

    Z pozdrowieniami,
    Andrzej

    • Oczywiście – podróży całkowicie za darmo nie ma. Napisałem tak ponieważ ostatnio czytałem sporo tekstów o „podróżnikach” za którymi stoją wielkie firmy lub którzy są niewiadomo jak kasiaści… Da się niemniej podróżować naprawdę tanio i to akurat pewnie wiesz lepiej ode mnie Andrzeju ;).
      Niektórzy słysząc o naszym zeszłorocznym wyjeździe do Gruzji mówili nam: „taka miesięczna podróż to pewnie z 10tys kosztowała” – oczywiście suma delikatnie ujmując zawyżona. Trzeba by ją było na 3 podzielić – byłaby bliższa prawdy 😉
      Z innej strony czujemy się zaszczyceni komentarzem od tak znamienitego gościa naszego skromniutkiego bloga 🙂

Post Navigation