2007 – Słowacja zimą!

Pod Koniec stycznia 2007 postanowiliśmy wybrac się na przerwę między semestralną w góry. Jak dotąd nie widzieliśmy jeszcze gór zimą z bliska, a że dysponowaliśmy tygodniem wolnego – cóż stoi na przeszkodzie?

Napisaliśmy z kilkudniowym wyprzedzeniem do kilku hostów z HC z zapytaniem o możliwość ugoszczenia naszej pary na kilka dni. Nadszedł poniedziałek – dzień wyznaczony na wyjazd. „Po drodze” odwiedziliśmy jeszcze Krzysztofa – leżał akurat w szpitalu w Bydgoszczy i po miłym, kilku godzinnym spotkaniu, ruszyliśmy z Bydgoszczy na południe – czyli powrót do Torunia i dalej na południe „jedynką” w stronę Śląska…

Na toruńskiej obwodnicy byliśmy z powrotem dużo po 17:00. Od godziny było już ciemno, a jak wiadomo zmrok nie jest przyjacielem autostopowiczów… cóż zrobić? Łapiemy!

Co ciekawe po jakimś czasie zatrzymało sie auto do Łodzi, wsiadamy! Do Łodzi zajechaliśmy już późnym wieczorem i to zostaliśmy wysadzeni w samym centrum… Nie pozostało nam nic innego jak tylko szukać noclegu. Schronienie znależliśmy w jednym z napotkanych kośiołów, okazało się że był tam zakonSalezjan, a to włąśnie (moim zdaniem) zakonnicy są dużo bardziej skłonni do pomocy potrzebującym niż „zwykli” księża… Tak czy inaczej zostaliśmy bardzo miło przyjęci. Dostaliśmy kolację, osobny pokuj dla gości 9 jak się okazuje także dla takich niespodziewanych gości jakimibyliśmy 😉 ). Rano zostaliśmy zaproszeni na śniadanie do refektarza, a przy wyjściu zostaliśmy miło pożegnani – miłe doświadczenie, które dało nam siły na wile dni! 🙂

 

CDN….